Kończy się ustawa antykryzysowa


 

Wraz ze zbliżającym się końcem obowiązywania pakietu antykryzysowego pojawiają się pytania o los pracowników zatrudnianych obecnie na umowy terminowe i planowane ruchy pracodawców.

Wiele firm skorzystało z rozwiązań ustawy o łagodzeniu skutków kryzysu ekonomicznego. Zmiany dotyczyły m.in. zatrudniania pracowników – zawieszono zasadę według której trzecia umowa na czas określony przekształca się w umowę bezterminową. Zgodnie z zapisami pakietu antykryzysowego, do końca 2011 roku, okres zatrudnienia na podstawie umowy o pracę na czas określony, a także łączny okres zatrudnienia na podstawie kolejnych umów o pracę na czas określony, nie może przekraczać 24 miesięcy. Przy czym, za kolejną umowę na czas określony uważa się umowę zawartą przed upływem trzech miesięcy od rozwiązania lub wygaśnięcia poprzedniej umowy zawartej na czas określony. Oznacza to, że przedsiębiorcy od 22 sierpnia 2009 r. mogli zatrudniać pracowników na podstawie umów na czas określony nie dłużej niż przez dwa lata. Po tym czasie pracownicy mogą zażądać zawarcia umowy stałej. Co na to pracodawcy?

- Z naszych obserwacji wynika, że firmy korzystające z pakietu antykryzysowego (w 50 proc. jest to branża motoryzacyjna) nie przedłużą umów na czas nieokreślony z ok. 20 – 30 procentami pracowników. Nie chodzi o cięcie kosztów - firmy chcą zabezpieczyć się przed pogorszeniem wyniku finansowego w razie spadku zamówień. Jednocześnie nadal chcą korzystać z pracy doświadczonych fachowców zaznajomionych ze specyfiką stanowiska pracy i strukturą funkcjonowania firmy. Dlatego zamiast decydować się na redukcje etatów, będą zlecać zatrudnienie pracowników agencji pracy tymczasowej - na takich samych warunkach, za to samo wynagrodzenie, ale na umowę czasową. Dzięki temu pracodawcy z jednej strony skorzystają z umiejętności pracowników, a z drugiej będą na bieżąco kontrolować koszty pracy zachowując elastyczność działania – mówi Grażyna Chmielowska,  Adecco Poland.

Dla osób zatrudnionych zgodnie z ustawą antykryzysową rozwiązanie to oznacza tylko jedno - nadal będą miały pracę.


- Ponadto w razie zakończenia współpracy z dotychczasowym pracodawcą zwiększają swoje szansę na znalezienie kolejnej. Jako agencja mamy wystarczająco dużo czasu, żeby ocenić ich pracę i rekomendować kolejnym pracodawcom – dodaje Grażyna Chmielowska.

Tymczasowa na stałe?
Wiele firm zaczęło traktować outsourcing pracowniczy jako rozwiązanie, które pomaga zabezpieczyć się przed wahaniami koniunktury.


- Coraz więcej firm wprowadza taką strukturę zatrudnienia, na podstawie której średnio 80 proc. to stali pracownicy, a pozostałe 20 proc. stanowi elastyczne zatrudnienie – mówi Anna Wicha, dyrektor generalny Adecco Poland, prezes Polskiego Forum HR.

W zeszłym roku z outsourcingu pracowniczego skorzystało ponad 11,5 tys. pracodawców. To 10 proc. więcej niż w trudnym roku 2009. wszystko wskazuje na to, że rynek ten wzrośnie o 15-20 proc.

– Firmy sięgają po elastyczne formy zatrudnienia, gdy widzą wzrost zamówień, ale nie mają pewności, czy te zamówienia będą stabilne w dłuższym okresie. Z dotychczasowych doświadczeń i obserwacji rynku wynika, że wraz z poprawą sytuacji gospodarczej wiele tymczasowych stanowisk pracy zamieni się w stałe posady. Ponad 20 proc. pracowników tymczasowych zostaje potem na stałe u tego samego pracodawcy – zapowiada Anna Wicha.